Za późno narzekać

piątek, Marzec 2, 2012
Autor: Leszek Waszczyński

973
Samo życie

Nie głaskało mnie życie po głowie,
więcej wódki wypiłem niż mleka
i nie wszystko mi wyszło na zdrowie.
Samo życie.
Za późno narzekać.

Znam na wylot ten luksus i kierat,
znam obłudę, kabaret i pic.
Wiem już nawet jak łatwo umierać
i wiem także jak dobrze jest żyć.

Oprócz przekleństw, potyczek i grzechów
wśród dwu światów, a często – pomiędzy,
mam w zanadrzu tę garstkę uśmiechu.
Wolę uśmiech od waszych pieniędzy.

Jestem dzisiaj w życia połowie,
nie mam nic, co warte ukrycia.
Nie głaskało mnie życie po głowie.
Nie mam o to pretensji do życia.
30 sierpnia 2011

pasek

Ścieżka w Wieczność

Już nie usiądziesz tu więcej koło mnie,
dzieląc wraz ze mną swe szczęście garbate.
Zostały tylko żółte liście wspomnień,
gdy desperacko walczyłaś z tym światem.

Rozbitej czary nie da się już skleić,
choć czas wyleczy te rany powoli.
Została jeszcze ta mgiełka nadziei,
że z Tamtej Strony już nic Cię nie boli.

Już się zaczęło to Zapominanie,
już się rozpływasz w bladej mgle i ciszy.
Jeszcze się snuje gdzieś Twój cień na ścianie,
chcesz coś powiedzieć – ale nikt nie słyszy.

Jeszcze łza świeża w oku mi się kręci –
słabość to tylko czy taka konieczność?
Nie dam Ci umrzeć w mroku Niepamięci.
Ten wiersz to także Twoja ścieżka w Wieczność.
16 lutego 2013

pasek
Nauczyć się ciszy

Jak nie kochać jesieni, jej babiego lata,
liści wiatrem niesionych, czerwonych jak pożar,
ptaków, co nauczyły się już dobrze latać
i już fruną, gdzie ciepło – za dalekie morza.

Jak nie kochać jesieni, jej barw w pełnej gali,
szarych, żółtych, czerwonych, srebrnych, szczerozłotych,
gdy mgłą białą je tuli księżyca rogalik,
kojąc nawet w twym sercu codzienne zgryzoty.

Jak nie kochać jesieni – smutnej, zatroskanej,
pełnej tęsknoty za tym, co już nie powróci,
tych chryzantem zmarzniętych, zroszonych nad ranem,
tych łąk, których szarości już nic nie rozsmuci.

Jak nie kochać jesieni, listopada pory,
tego, co wszystkie troski i wspomnienia słyszy,
co w swoim majestacie uczy nas pokory,
gdy stojąc nad grobami, uczymy się ciszy.
31 października 2011

pasek

Nie mój świat

Ludzie mają dziwne marzenia,
dziwne troski, życzenia dziwne.
Mają nawet serce z kamienia,
jeszcze żyją – a wszystko w nich zimne.

Bardzo często głowy nie mają,
mają za to – długie języki.
Uszy w ścianach, jak zając kicają,
robiąc durne i śmieszne uniki.

Idą w jakieś kabały i transy,
bo do tego ich dusza przywykła.
Bredzą, mendzą, szukają swej szansy,
co już dawno im umkła i znikła.

Jeszcze wierzą, że w ręku swym bat
mogą trzymać – i kogoś nim gonić.
Nawet wchodzą z butami w mój świat.
Nie wiem po co.
Mój świat – to nie oni.
11 kwietnia 2012

pasek
Nie ta liga

Jeszcze głodny nadziei i przeżyć
z górnej półki, gdzie miłość ma być.
Już za stary, by w bajki uwierzyć
i za młody, by nie chcieć już żyć.

Już nie bierze mnie Troi obrona,
nie kusiło mnie nigdy koryto.
Żadna lejdy już mnie nie przekona,
że w obłudzie ma cnotę ukrytą.

Ciągle sporo przekory wśród wierszy,
zawsze uśmiech, choć zysku stąd figa.
Nie ostatni i nigdy nie pierwszy,
bardziej kibic niż gracz.
Nie ta liga.

Czas młodości naiwnej i chmurnej
mam za sobą, gdy byłem ladaco.
Lecz do durniów wciąż mówię, że – durnie.
I nie będę przepraszał.
Bo – za co?
7 lipca 2012

pasek

Nie za wiele życia

Nie miałem w życiu życia za wiele,
trosk w nim przeróżnych też nie policzę.
I tak to życie dalej się miele,
nie kamień młyński to, lecz – kamyczek.

W niebyt odeszła niejedna szansa,
parę nadziei gdzieś tam się włóczy.
Z kart samotności stawiam pasjansa,
tarota nikt mnie nie chciał nauczyć.

Już inne lata, inne kłopoty,
lecz wciąż ta sama gwiazda mi błyska.
Miłość, co gorsza jest od tęsknoty,
też mi już jakoś łez nie wyciska.

Blaski z oddali kłamią, lecz mamią,
wskazówki czasu ktoś mi poplątał.
Przeżyte chwile naiwność ganią
i dawną wiarę stawią do kąta.

Nic dla idei, nic dla Ojczyzny,
choć czasem jeszcze bierze ochota.
Już wszystkie rany czas mi zabliźnił
i odtąd będę tylko chichotał.
19 lutego 2012

pasek

Nie zazdroszczę

Złote cielce, fałszywe ukłony,
złote klamki – a czegoś w tym brak.
Nie zazdroszczę nikomu mamony –
złoto przecież ma gorzki tak smak.

Słodycz słów, choć z prawdą na bakier,
w cieniu zdrad i rogów po bokach.
Nie zazdroszczę miłości takiej –
udawanej, fałszywej, na pokaz.

Brawa, gwizdy i żywot ciekawy,
do sukcesu – po trupach i zgliszczach.
Nie zazdroszczę nikomu tej sławy,
wolę swoją cichutką przystań.

Ja nie marzę o lipnych tych skarbach
i mam tyle, co wezmę w dwie ręce.
Mi wystarczy, nie trzeba mi garba.
No pokażcie mi swoje to – więcej…
14 marca 2012

pasek

Niebo Błękitnych Marzeń

Tak się zdarza już prawie co dnia,
nie ma płakać co, trzeba szydzić.
Ktoś mnie kochał, dziś już zapomniał,
a pojutrze mnie znienawidzi.

Nie ostatnie zdarzenie, nie pierwsze,
tacy ludzie są w takich czasach.
Ktoś nocami przeżywał me wiersze
z tą tęsknotą – poniżej pasa.

Baba Jaga czy Dobra to Wróżka?
Miłość w smaku czerstwego chleba?
Ktoś próbował mnie ciągnąć do łóżka,
gdy ja chciałem iść razem do Nieba.

Nikt mi taki niczego nie każe,
nie nabierze na lipną swą tkliwość.
W moim Niebie Błękitnych Marzeń
jest wciąż uśmiech. Jest przyjaźń.
Jest miłość.
4 marca 2012

pasek

Niech cisza śpiewa

Przypomnij mi co szepcze dzień
i o czym marzy nocy czar.
Bądź słońcem, gdy dokoła cień
i cieniem – kiedy letni skwar.

Wraz z wiatrem zanuć mi piosenkę,
co niesie się w konarach drzewa.
I delikatnie weź za rękę,
i nie mów nic.
Niech cisza śpiewa.

Twój dotyk tak leciutko kusi,
tak delikatnie znów mnie wita.
Spójrz w oczy. Mówić nic nie musisz.
Wszystko w nich widzę.
Bez słów czytam.

Kołysze się zieleni toń
i myśl za myślą żwawo goni.
Już przypomniałaś – co twa dłoń
czuje zamknięta w mojej dłoni.
15 kwietnia 2012

pasek

Niedokochanie

Nim z tobą będę – już idę w przedpamięć,
już wyobrażam te niespodziewania.
Już słucham serca, a ono nie kłamie,
choć się zawiodło na niedokochaniach.

Między co było, a między co będzie
jest chwila teraz – ulotna i płocha.
W tej niepewności, której pełno wszędzie,
jest ten czas teraz, gdy szczerze się kocha.

To właśnie teraz nie ma żadnych przeszkód,
kwiat rośnie nawet na skalistej grani.
Potem marzenia i tęsknota gestów
zmienia się w dotyk, który często rani.
23 sierpnia 2012

pasek

Niedopracowany model

W osypanych śniegowym puchem
koleinach ścieżek i dróg,
przed styczniowym mroźnym podmuchem
i przed nami – schował się Bóg.

Stary, siwy, lecz pełen wciąż krzepy
i naiwny od tysiącleci,
chciał popatrzeć na to, co ulepił
z perspektywy śnieżnej zamieci.

I co widzi? To samo od rana
aż do nocy. I obszedł się smakiem.
Czekał ludzi, a ujrzał bałwana –
nos czerwony, kapelusz na bakier.

Idzie toto, bełkocze. Stanęło.
Jezu Chryste – co to za zakon?
Tak wygląda jego to dzieło.
To są skutki roboty na akord.
23 stycznia 2013

pasek

Niedorosły

Co zrobić mam, że wciąż do śmiechu
mam nastrój? Czy to straszny błąd?
Sam sobie nawet mówię: “Lechu,
spoważniej trochę”.
I co? Skąd!

Nic mi ochoty tej nie zdusi,
nikt – ani kijem, ni marchewką.
Znowu rechoczę. Znów mnie kusi
to licho śpiące pod podszewką.

Ktoś w lanej wodzie żwawo pływa,
coś prawi z wysokości stołka.
A ja ze śmiechu boki zrywam –
znów chwyta mnie znajoma kolka.

Psuję tym nastrój chmurny, wzniosły
i wszystkim daję straszny wzór.
Wciąż byłem taki niedorosły.
I nie dorosnę do tych bzdur.
31 sierpnia 2011

pasek

Niedzielne dylematy

Niedziela. Jak ją obejść godnie?
Bo przecież nie jest to sobota…
Aby z normami było zgodnie
i po polskiemu – bom patriota?

Głupio by było zrobić nietakt
i gafę strzelić na tle orła.
Czy do kościoła wziąć podreptać –
jak każe PiS?
Czy – jak Platforma?

I podpowiedzi żadnej znikąd,
i trochę wstydno Europy.
A może całkiem – jak Palikot –
zapalić trawkę, z gwinta popić?

Co wybrać? Trzecie? Drugie? Pierwsze?
Gdy każde kusi, każde miłe?
I bądź tu mondry, i pisz wiersze,
gdy Pawlak patrzy też i Miller…
19 lutego 2012

pasek

Niepokój

Wciąż powtarzasz – uparcie i skrycie,
patrzysz w okno i smutek masz w oku,
że uwielbiasz mnie, kochasz nad życie –
od tygodnia, miesiąca, od roku.

Nie widziałaś mnie przecież jeszcze,
nawet tutaj odzywasz się z rzadka,
a już takie masz myśli i dreszcze.
Zakochana, rozkoszna wariatka.

Jak powietrze to szczęście swe łapiesz,
taka z ciebie fajniutka pleciuga.
Już patrzyłaś nawet na mapę.
Stop. Pomyłka. Nie ty.
To ta druga…

Ze mnie przecież podobny marzyciel
i mam w głowie tak samo niepokój.
Też cię lubię. Ba! – kocham nad życie
od tygodnia, miesiąca, od roku.
28 lutego 2012

pasek

Nieustający Prima Aprilis

Chichot mam bez przerwy chwili,
nie ma opcji, żebym zmilkł.
W Najjaśniejszej ten Aprilis
trwa non stop.
Tu wieczny cyrk.

Tyle śmiechu – ile dróg,
zewsząd błazen zęby szczerzy.
Wciąż – Ojczyzna, Honor, Bóg.
W tle – przekręty.
W to mam wierzyć?

Od bzdur więdną mi już uszy
i śmiech jeszcze większy wzbiera.
Paliknoty, Tuskobusy.
Spieprzaj dziadu.
Et cetera.

Czarne, białe i komuszki
kręcą stary cyrk na zmiany.
Dają nam na wierzbach gruszki.
Wnet wyrosną tam banany…
1 kwietnia 2012

pasek

Niezwyczajna miłość

Tak nam jakoś to się wyśniło,
nikt pretensji do losu nie zgłasza.
Jeszcze jedna zwyczajna miłość.
Niezwyczajna.
Bo ona jest nasza.

Niby lek na wszystkie kłopoty,
niby prosta, zwyczajna, niewinna.
Taka miłość wyrosła z tęsknoty.
Znowu boli – a nie powinna.

Nic nie boli, co nic już nie znaczy,
póki znaczy, to boli – i trudno.
Inni mają tę miłość na tacy
przyniesioną, podaną.
I nudną.

U nas nigdy nie będzie z nią tak,
zawsze będzie już w nas i wśród wspomnień.
Więcej boli – przynajmniej ma smak,
co nie daje nam o niej zapomnieć.
30 lipca 2011

pasek

Nigdy za późno

Nigdy nie jest za późno na uśmiech przy zorzach,
gdy w kominku iskierka drży, radośnie błyszczy.
Na spacer tak przed siebie cichym brzegiem morza
poprzez plażę najdzikszą z tych wszystkich najdzikszych.

Nie ma na to pogody ani pory roku,
każdy czas temu służy i myśli przenika.
Nigdy nie jest za późno na szepty w półmroku,
kiedy ciekawym wzrokiem miękko cię dotykam.

Ta chwila trwać wciąż będzie, nigdy nie minęła
i nie minie – oboje dobrze wiemy o tym.
Nigdy nie jest za późno, byś tu przyfrunęła
i została na dłużej niż strofy tęsknoty.
16 lipca 2012

pasek

Nowy elementarz

Mieliśmy kiedyś – pamiętasz –
(ja myślę o tym czasem)
taki nasz elementarz
z Alą, Olą i Asem.

Słońce świeciło nad palmą,
a wokół pełno dzieciarni.
I Murzynkowi Bambo
nikt nie wytykał, że czarny.

Też były czasy kryzysu,
nie same Tłuste Czwartki,
nie było PO ani PiS-u,
a żyło się – choć na kartki.

Świat gdzieś był inny za bramą,
a u nas – pierogi ruskie.
Kwiaty pachniały tak samo,
choć bez perfumy francuskiej.

Dziś inna nasza kondycja,
choć starych mamy sąsiadów.
Ala to jest już Alicja,
a As – to agent wywiadu.
22 listopada 2011

pasek

Noc taka piękna

Noc taka piękna. Fale moich marzeń
próbują przebić jej zasłonę ciemną.
Znów miękko składam wyraz za wyrazem.
Tylko dlaczego ciebie nie ma ze mną?

Kołderka nieba z gwiazdami – szeroka
tuli mnie do snu, gdy do ciebie wzdycham.
Twój mąż okrutnik nie spuszcza cię z oka,
gdy zmysły kuszą z rozkoszy kielicha.

Melodia cichnie. Słyszę gdzieś plusk wiosła,
czuję ten przypływ tam w przystani psoty.
A jednak ciebie fala tu przyniosła,
fala tych samych marzeń i tęsknoty.

Noc taka piękna, wietrzyk cicho wzdycha,
prawie jesienny już, więc zmysły studzi.
Noc taka piękna i kosmato cicha.
Musi być cicha – by męża nie zbudzić.
9 września 2012

pasek

Noc z upadłym Aniołem

Cichutko. Ni to dziś, ni wczoraj
i myśli jakby mniej zawiłe.
Noc – dla Aniołków to jest pora.
Ha ha.
Dlatego się zbudziłem.

Te myśli takie już jak wiosną.
Już nie pamiętasz? Weź przypomnij.
Kurde – i mnie skrzydełka rosną.
Dotknij.
Jedynka z anatomii…

Spałaś na lekcji, gdy nauka
o tym szła właśnie. Spadłaś z ławki.
Aniołku – tam skrzydełek szukasz?
Pałka.
Nad ranem do poprawki.

I znowu oczy twe tak wielkie
i tęskne robią się co rano.
No dobra – możesz być Diabełkiem.
To też był przecież kiedyś Anioł…
16 stycznia 2012

pasek

Obok świata

Czy aby jeszcze mam marzenia
pod deklem swej makówki durnej?
Czy czuły – w świecie znieczulenia?
Niepewny – wśród pewności gburnej?

Nie bronię już upadłej Troi,
nie słucham co brzękolą święci.
I świat mnie też nie niepokoi –
on przecież obok mnie się kręci.

Potrafię ranić – słowem, gestem
i od zabawek moich – wara.
I delikatny też nie jestem,
chociaż udaję, że się staram.

Mam swoje plany i koncepta,
i nieraz nawet igram z losem.
I nie pozwolę się podeptać.
Jak kto spróbować chce – to proszę.

Naiwność mi już też nie świeci
i skłonny mogę być do puczu.
Jak widać – różni są poeci
w tym świecie tak wyzbytym z uczuć.
31 sierpnia 2011

pasek

Obok

Moje marzenia wicher gna,
siadam i myślę – gdzieś przy sośnie.
O co w tym życiu idzie gra?
Czy jakiś sens ma ten nasz pośpiech?

Wszystko tak goni gdzieś przed siebie
jak gdyby na złamanie karku.
Ktoś niby jest już w siódmym niebie,
ktoś jeszcze będzie – koło czwartku.

Bezmyślny pęd, naiwny szał,
jak wyścig bezmózgowych kalek.
Ktoś zmienia buty, bo już zdarł
i znowu – szybciej, wyżej, dalej.

Mi nie po drodze z tą muzyką
i zawsze byłem trochę obok.
Jakoś nieśpieszno mi donikąd.
Mam czas.
Posiedzę razem z tobą.
13 września 2011

pasek

Ocalić od zapomnienia

Przytul dłoń swoją do mego policzka –
jest taka ciepła i tego mi trzeba.
W twych oczach wtedy jarzy się uliczka,
która prowadzi nas znowu do nieba.

Nam nie potrzeba żadnych innych czarów,
wystarczy dotyk – i już można marzyć.
Między ustami a brzegiem pucharu
jest cała wieczność – i ona się zdarzy.

Jest czas na słowa i jest czas na ciszę,
na ciepły uśmiech i na łzę, co spływa.
W tej ciszy znowu twoje serce słyszę
i sercem czuję, że jesteś szczęśliwa.

Choć nie dla serca nastały dziś czasy
i nie dla uczuć to szczerych arena,
to zrobię wszystko, by drżenie serc naszych
ocalić także tu od zapomnienia.
5 listopada 2012

pasek

Ogród tajemnic

Jest gdzieś daleko ogród tajemniczy,
ogród za starą i żelazną bramą.
Gdzie czas i przestrzeń inaczej się liczy,
choć miłość zawsze mierzy się tak samo.

Jest gdzieś daleko ten ogród czarowny,
ogród, co powstał z tęsknoty i marzeń.
Gdzie kwiaty pachną w sposób niepodobny
do tych kwitnących tu przy trotuarze.

Jest gdzieś daleko ogród romantyczny,
za tą misterną naszych pragnień tęczą.
Tak delikatny i taki liryczny,
gdzie tylko same miłe rytmy dźwięczą.

Ogród piękniejszy niż najtkliwsza sztuka,
zroszony łzami zachwytu jak deszczem.
On nie anielski, w niebie go nie szukaj.
On jest w twym sercu.
Jeśli masz je jeszcze…
13 września 2012

pasek

Opowiem ci

Gdy letni powiew poranka
zdmuchnie sen z twoich powiek,
nie wychodź jeszcze z posłanka,
przytul się.
Coś ci powiem.

Opowiem ci o szczęściu,
co puka do naszych drzwi,
o wierszach, co rodzą się w sercu,
jak piękne mogą być sny.

O ludziach na swej drodze
spotkanych i jak czas mija.
Na jednych zawiodłem się srodze,
a drudzy dali mi przyjaźń.

O tęczy na marzeń niebie,
po burzy – gdy cichnie deszcz.
O tym jak kocham ciebie
nie będę mówił.
To wiesz.
17 sierpnia 2012

pasek

Orła cień

Z tym tak było i będzie już zawsze –
czy biesiada to huczna, czy stypa.
Gdzieś na pewno są kraje ciekawsze,
ale nigdzie nie pachnie tak lipa.

Pewnie gdzieś tam jest lepiej, inaczej
i inaczej smakuje niedziela.
Nigdzie indziej tak pajac nie skacze
i nie krzyczy: Łapać złodzieja!

Tam gdzieś pewnie nie żyją za karę,
ale też nie przeżyli tam nic.
Tylko tutaj tak pachnie kabaret.
Bóg. Ojczyzna. Honor.
I – Pic.

Ten kraj kochasz, choć serce nie sługa,
bo tu każdy zabawny jest dzień.
Tu głupota bez skrzydeł – a fruwa.
Też widziałeś ten orła cień…
12 maja 2011

pasek

Ostatki Starego Roku

Odchodzi powoli, jak żółw ociężale,
a przecież rok wcześniej tu śmigał jak fryga.
Garb wielki nadziei i skrzynię na żale
wciąż targa ze sobą.
Rok Stary – Dziadyga.

Ostatnich okazji dla siebie wciąż szuka,
a przecież to widać, że kroczki już drobi.
I jeszcze popatrzy, i jeszcze postuka,
i jeszcze próbuje w bambuko nas zrobić.

To straszny wredota, namolny wciąż taki,
szyderca okrutny z półgębkiem uśmiechu.
A poszedł, Dziadygo – do DE paść robaki!
Niech młodszy nas zwodzi i kusi do grzechu.

On taki śliczniutki, niewinne pacholę,
tak fajno nas bawi, uśmiecha się wszędzie.
Z tym młodszym to lepsze hulanki, swawole.
Aż znów nam zdziadzieje.
Niestety – tak będzie.
28 grudnia 2012

pasek

Pijany Wiosną

Wreszcie koniec śnieżnych zawiei,
przyszła Wiosna w chmurce motylków.
To nie tylko pięć minut nadziei,
to już lata zabawy w tym cyrku.

Słonko fajnie już świeci na dworze,
i już mini spódniczka włożona.
Coś już ćwierka nad głową. Łoboże!
Taki duży skowronek?
Czy wrona?…

Ćwierkotanie mnie takie urzekło,
pełno jego – i na wsi, i w mieście.
Czas zadumy przeminął. Gdy ciepło,
to czym innym się myśli.
Nareszcie…

Strach pomyśleć, co może być latem,
gdym już teraz tą Wiosną pijany.
Znów nad ranem mam myśli kosmate,
bo wieczorem liczyłem barany…
13 marca 2011


Więcej wierszy autorstwa Leszka Waszczyńskiego znajdziesz na: Strofy dla Ciebie.

Tag:

Komentowanie zakończone.

Kalendarz Świąt Nietypowych

17 czerwca 2019
Dzień Walki z Pustynnieniem i Suszami

Archiwa