Twierdza Osowiec

Tunel śmierci

Na terenie fortu I w schronie pogotowia numer 25, tuż za półkaponierą znajduje się podziemny chodnik. Jest on owiany ponurą legendą. By ją poznać należy się cofnąć do czasów, gdy w Osowcu stacjonowały oddziały carskie...
Pewnej mrocznej i smutnej jesiennej nocy załogą schronu wstrząsnął huk wystrzału pistoletowego. Właśnie w tym momencie, w jednym z odgałęzień tunelu odebrał życie oficer rosyjski. Wszczęto alarm. Oczom żołnierzy przybyłych na miejsce tragedii ukazał się straszny widok. Ich przełożony leżał na wznak, rozrzuciwszy ręce, z dziurą w skroni, a głowa spoczywała w kałuży krwi. Patrzyli na niego zdziwieni tym, co zrobił, całą grozą śmierci i tym, że zrobił to tak obojętnie. Komisja badająca całe zdarzenie zataiła prawdę, zaś świadków zmusiła do milczenia. Z treści sporządzonego raportu wynikało, że przyczyną zgonu był nieszczęśliwy wypadek. Trzy dni po tym zajściu odprawiono panichidę (mszę żałobną) w Cerkwi. Tłum wiernych, w tym dostojnicy wojskowi i rzesze żołnierzy oddały należną cześć zmarłemu. Trumna ze zwłokami spoczęła w mogile na cmentarzu prawosławnym, umiejscowionym w obrębie Fortu III. Już w następną noc zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Ktoś słyszał jękliwe zawodzenie, to gasło światło. Rano jeden z żołnierzy, w miejscu, gdzie leżał wcześniej ów nieszczęśnik dostrzegł na ścianie napis. Po przetłumaczeniu na język polski treść jego brzmiała: - "Proszę wszystkich i błagam nieustannie modlić się za mnie do Chrystusa Boga". Dziwnym trafem autora tego napisu nie znaleziono. Powstały na ten temat różne spekulacje. Na wszelki wypadek jeszcze w ten sam dzień wyświęcono podziemny korytarz i odprawiono kolejne nabożeństwo w intencji zmarłego...
Wraz z odejściem z Twierdzy Osowiec żołnierzy rosyjskich, odeszła w zapomnienie wyżej opisana historia. Natrafiłem na jej ślad pięć lat temu. Pomimo dwóch wojen i trudnych czasów powojennych, obiekt, w którym rozegrał się powyżej opisany dramat zachował się w dobrym stanie. Nie uświadczysz w tym miejscu teraz żołnierzy, lecz jest coś innego...
Współcześnie, ów schron pogotowia dla większości zwiedzających kojarzy się z bardzo długim i ciemnym korytarzem. Wtajemniczeni wiedzą, że należy przejść go po omacku - z jakiego powodu? - o tym już sami zainteresowani mogą się przekonać w trakcie wycieczki.

Spisał Mirosław Worona